Ks. Senior Albin Obiegły – wspomnienia

Po przejściu na emeryturę byłem zainteresowany zamieszkaniem w takiej parafii, gdzie w ramach statusu emeryta, mógłbym jeszcze być czynnym duszpastersko i uniknąć skazania na bezczynność.

Po pierwszej rozmowie z proboszczem parafii bł. Jolenty w Gnieźnie – ks. R. Balikiem ­ spotkałem się z całkowitą akceptacją mojego zamierzenia, mimo że plebania nie była jeszcze ukończona, a sam proboszcz mieszkał prywatnie, w odległości przeszło 1 km od budowy kościoła.

aobieglySama przeprowadzka na tymczasowy pokój odbyła się szybko i bez żadnego zastanowienia. Później przekonałem się, że proboszcz jest zawsze człowiekiem krótkich decyzji i ma talent zjednywania sobie ludzi, co przy takiej budowie ogromnie pomaga w realizacji zamierzeń. Po pierwszej wspólnie przeżytej niedzieli, zdążyłem się zorientować, że duszpasterstwo w parafii jest prężne i mimo braku właściwego kościoła już są msze św. dla starszych, dla młodzieży i dzieci.

W kaplicy przy placu budowy kościoła była zorganizowana katechizacja wszystkich szczebli nauczania od „zerówki” począwszy, przez katechizację młodzieży szkół zawodowych, na uczniach liceów ogólnokształcących z całej parafii kończąc. Tak, więc każdego dnia od rana do wieczora było dużo ludzi związanych z katechizacją i budową kościoła, a to bardzo integrowało wszystkie rodziny wokół tworzącej się parafii.

Obecnie w nowych strukturach katechizacji szkolnej bardzo nam brakuje bezpośredniego kontaktu z dziećmi i młodzieżą, bo na terenie parafii nie ma żadnej szkoły z wyjątkiem jednej szkoły zawodowej, do której młodzież przyjeżdża z kilku powiatów i nie jest związana duchowo z naszą parafią.
W 1989 r. sam plac budowy pełen rozmaitych wertepów i wykopów robił wrażenie chaosu. Stary system rozdzielnictwa materiałów budowlanych trzymał się resztkami sił i nie umiał znaleźć się w nowej, niemrawo powstającej rzeczywistości gospodarczej. To, co już można było nabyć bez przydziału było natychmiast rozchwytywane przez wszystkich borykających się ze stawianiem domków jednorodzinnych. Z kolei to przy najlepszych chęciach wielu ofiarnych rodzin rzutowało na wysokość ofiar składanych na budowę kościoła.

Przy wytyczaniu nowych ulic i instalacji niezbędnych urządzeń, takich jak zbrojenie, kanalizacja, wodociągi, telefonizacja, wreszcie doprowadzenie gazu ziemnego na całe osiedle było związane z wielkim wysiłkiem fizycznym i finansowym każdej rodziny z tutejszego osiedla.

W tych warunkach metoda przyjęta przez proboszcza okazała się słuszną. Ks. R. Balik nigdy nie wołał pieniędzy, nie było żadnych „akcji po domach”, a każda wypowiedź z tym tematem związana kończyła się akcentem: „nasz kościół ma być tylko i wyłącznie darem serca i tylko tyle pobudujemy, ile każda rodzina bez ponaglania złoży na ten cel do złotej księgi budowy, czy też przy okazji kolędy”.

Nie można też przy tej okazji pominąć dość częstych zdarzeń, mających swój niewątpliwy związek z naszą patronką – bł. Jolentą. Otóż przy załatwianiu wielu bieżących spraw związanych z zakupem materiału, czy konieczności uregulowania jakiegoś terminowego rachunku czasem zabrakło wymaganej gotówki. Wtedy jedyną nadzieją był wtorek – dzień naszej cotygodniowej nowenny do bł. Jolenty. I Patronka nigdy nie zawiodła!
Kolejność realizowania prac budowlanych uzależniona była od aktualnych możliwości finansowych, następnie od uzyskania takiego materiału, który odpowiadałby wymogom technicznym i wskazaniom zawartym w planach i rysunkach technicznych.

Przy całej trosce o zrealizowanie planów budowy samego kościoła, nagląca okazała się najpierw konieczność wybudowania i całkowitego wykończenia plebanii wraz z całym zapleczem kuchennym, piwnicznym i garażowym łącznie z łazienkami, kanalizacją, instalacją wodną, grzewczą i oświetleniową. To zaś pochłonęło dużo czasu i środków finansowych.

Dopiero po zamieszkaniu wszystkich księży na plebanii, cały wysiłek został skoncentrowany tylko na budowie kościoła, co z tygodnia na tydzień dawało swój widoczny efekt, zwartej bryły nowoczesnej budowli sakralnej (…).

Zamontowanie w kościele konstrukcji dachowej i wykończenie wszystkich ścian zewnętrznych przyjęte zostało z wielką radością i nadzieją na bliskie już ukończenie budowy. W ślad za tymi odczuciami parafianie zmobilizowali się do jeszcze większej ofiarności, co pozwoliło na przyśpieszenie prac wykończeniowych. (…).

Wewnątrz samej świątyni poczyniono najwięcej od momentu uroczystego przeniesienia Pana Jezusa z kaplicy-baraku do kościoła 24 listopada 1997 r. Tynkowanie, witrażowanie, oświetlenie, ogrzewanie, wyposażenie w komplet krzeseł w całym kościele – to wszystko działo się i dzieje na oczach wszystkich parafian – uczestników Mszy św. i nabożeństw.

Znaleźli się spontaniczni entuzjaści i ofiarodawcy poszczególnych części wyposażenia, takich jak tabernakulum, obrazu patronki kościoła i parafii, czy wspaniałego dębowego krzyża usytuowanego na Bożej Roli przy kościele. Inni ufundowali ofiarowali poszczególne witraże i stacje drogi krzyżowej, jako dar dziękczynny za odebrane łaski.

Dzień 15 czerwca 2000 r. Jest wymarzoną i niecierpliwie oczekiwaną datą konsekracji naszej świątyni.

Ks. Albin Obiegły
Rezydent

Msze św.

Niedziela i święta:
godz. 7:30, 9:30, 11:00, 12:15, 18:00
(w lipcu i sierpniu 21:00)

W dni powszednie:
8:30, 18:00

Święta cywilne zniesione:
(N.M.P. Matki Kościoła, Św. Niepodległości)
8:00, 10:00, 18:00

Popielec:
8:00, 10:00, 18:00, 19:30

Uroczystość Wszystkich Świętych
jak w niedziele

Polecane strony